Legenda V


"Jak powstała Braciejowa"


W czasach Polski plemiennej za panowania pierwszych Piastów na górze Okop stał potężny średniowieczny gród Głodomank, który był ogromną twierdzą, nie do zdobycia. Rozwijał się prężnie, mieszkańca niczego nie brakowało. Wokoło rozpościerała się nieprzebyta Puszcza Sandomierska, pełna dzikiego zwierza, u stóp grodu płynęło źródło Głodomank, w którego krystalicznym lustrze można było się przejrzeć. Do grodu przylegały dwa obronne podgrodzia. Wodzowi Głodomanku podlegały okoliczne wsie i pomniejsze grody. Panem tych okolic był kasztelan wojnicki, panujący na zamku w Bieczu i w Zawadzie. Nieopodal na wzgórzu Zamczysko znajdowało się grodzisko otoczone wałem i fosą. Ludność okoliczna trudniła się uprawą ziemi, hodowlą zwierząt. Łowiono również ryby, zbierano owoce w lesie. Mężczyźni zajmowali się też wyrabianiem narzędzi. Korzystając z przebiegającego opodal szlaku handlowego, mieszkańcy grodu wymieniali wytworzone przez siebie przedmioty na inne towary. Głodomank bardzo wiele znaczył dla kasztelana bieckiego, jako że leżał na granicy z Rusią. Ale też ze względu na swoje położenie był narażony na ciągłe napady rabusiów. Słynął na całą okolicę z dostatku i bogactwa. Dowiedzieli się o tym również Tatarzy i pewnego dnia dobrze uzbrojona horda tatarska napadła na gród. Niestety, w grodzie przebywały tylko kobiety, dzieci, starcy. Mężczyźni wyruszyli właśnie na łowy w puszczę. W grodzie pozostali tylko dwaj rośli młodzieńcy- bracia Jowa- synowie wodza. Kiedy usłyszeli strzały, zwołali wszystkich i postanowili się bronić. Ich siostra Żywią ofiarowała się, że przejdzie podziemnym przejściem i przedrze się do Zamczyska, aby sprowadzić pomoc i przynieść spragnionym mieszkańca wodę. Bracia z żalem pożegnali się z siostrą, bo wyprawa była bardzo ryzykowna. Dziewczyna dotarła już do źródła Głodomank i stąpała cichutko między szuwarami, gdy dosięgła jaj akaś zabłąkana tatarska strzała i dziewczyna straciła życie. Bracia nie kryli swojej rozpaczy, lecz bronili się zaciekle. Rzucali rozpalone głownie na nieprzyjacielskie łby, które sięgały już murów. Wtem gród wybuchnął jasnym, czerwonym płomieniem. Wtedy wszyscy zaczęli się ratować ucieczką. Legenda głosi, że udało się uciec tylko braciom Jowa. Schronili się w leśnych ostępach, wrócili na górę Okop za kilka dni. Przekonali się , że również gród na Zamczysku i okoliczne wsie zostały puszczone z dymem. Postanowili zbudować sobie dom, ale tym razem u stóp góry Okop, aby łatwiej było uciec wrazie zagrożenia. Z czasem napłynęli tam inni wędrowcy i tak powstała wieś