Legenda VII


Piękna zdrajczyni


Było to dawno, bardzo dawno temu, tak dawno, że historia miesza się z legendą. Wówczas to w miejscu dzisiejszych wiosek Gumniska i Braciejowa szumiała potężna puszcza, ciągnąca się od Karpat po Sandomierz. Na wzgórzu górującym nad Braciejową zwanym Okopem, wśród odwiecznej i dalekiej puszczy znajdował się gród obronny „Okop” otoczony z trzech stron wodą i dwoma wałami. Była to typowa twierdza obronna państwa Wiślan. Gród zamieszkiwała drużyna książęca, której zadaniem był obrona państwa, a na podgrodziu mieszkała ludność trudniąca się uprawą roli, hodowlą zwierząt i rzemiosłem. Oni to, należąc do osad służebnych dostarczali dla drużyny książęcej np. zatrute strzały, woły, drób itp. Od czasu do czasu odwiedzali te strony kupcy z dalekich stron. Mimo, że gród nie leżał na głównym szlaku handlowym kupcy zwiedziawszy się o bogactwie mieszkańców grodu i podgrodzia chętnie zaglądali tutaj, licząc na niezły zarobek. Społeczność grodu z radością witała zamorskich przybyszów. Była to bowiem okazja nie tylko do wymiany handlowej, ale również do ciekawych rozmów opowieści o dalekich krainach, zwyczajach innych ludzi. Czasy wówczas jednak były niespokojne, często dochodziło do różnych potyczek pomiędzy sąsiadującymi ze sobą krajami. Do mieszkańców grodu na „Okopie” zaczęły docierać różne pogłoski o wojnach na wschodzie. Nadeszły takie czasy, kiedy najbardziej dawały się we znaki napady hord tatarskich pustoszących granice naszego państwa. Coraz częściej do grodu docierały pogłoski o zbliżającej się nawale tatarskiej do granic państwa Wiślan. Niepokój wkradł się w serca mieszkańców, gdyż gród leżał na rubieżach państwa, na „trasie” niszczącego pochodu Tatarów. Kiedy niepokojące wieści o zbliżających się Tatarach potwierdziły się, mieszkańcy podgrodzia i okolicznych ziemianek zebrali się w grodzie zamykając jego bramy. I rzeczywiście jeden z oddziałów tatarskich, pod wodzą Pajdara dotarł do grodu Wiślan na Okopie. Nie tyle przywiodła ich tu chęć zniszczenia i zdobycia jasyru co pogłoska o nieprzebranych bogactwach mieszkańców rozgłaszana przez kupców. Tatarzy określani jako ludzie żądni niszczenia i zdobywania łupów u podnóża rozbili obóz rozpoczynając oblężenie grodu. Tutejsi mieszkańcy już nie raz byli narażeni na tego typu sytuacje. Zgromadzoną uprzednio żywność dzielili sprawiedliwie między siebie, a drużyna będąca w grodzie dzielnie radziła sobie ze szturmami Tatarów. Zresztą wśród mieszkańców grodu istniało przekonanie i wiara, że gród jest nie do zdobycia. I tak leciały dzień za dniem. Desperacja wytrwałość i zażartość obu stron niejednego przygodnego obserwatora mogłaby zadziwić. Żadna ze stron nie chciała rezygnować. Zapasy żywności malały gwałtownie, rzadko kiedy obrońcy jedli do syta. Jednakże szanse na zdobycie grodu były marne. Mieszkańcy woleli umrzeć z głodu niż się poddać. Doszło do tego, że w grodzie pozostał tylko jeden wół, reszta zaś zwierząt została zjedzona. Mieszkańcy grodu codziennie prowadzili tegoż woła wzdłuż murów, tak, aby Tatarzy widzieli, że w grodzie nie brakuje jedzenia. Fortel ten miał utrzymać najeźdźców w przekonaniu, że jedzenia jest pod dostatkiem. Sytuacja oblężonych pogarszała się z dnia na dzień, już mleka mało kto pamiętał ostatnio pił. Wśród oblężonych mieszkała dziewczyna niecodziennej urody o fascynujących i bujnych włosach. Mimo, że kobiety w grodzie prezentowały słowiański typ urody, ona była ciemnooką brunetką. Uroda jej zachwycał nie tylko mieszkańców grodu, ale i przyjezdnych. Wskutek niewygód oblężenia uroda jej traciła blask. Trudno było jej pogodzić się ze zbliżającą śmiercią, a takie przypadki coraz częściej zdarzały się w grodzie. Prawdopodobnie pod osłoną nocy wymknęła się tajemnym wyjściem z oblężonego grodu. Możliwe, że myślała, że ominie warty Tatarów. Niestety nie udało się jej przechytrzyć wrogów i złapali ją. To ona wskazała Tatarom tajne wejście do grodu. I rzeczywiście tym to przejściem dostali się oni na warownię niszcząc i paląc wszystko co na swej drodze napotkali. Zniszczenia były tak ogromne, że gród nigdy już nie podniósł się z upadku. Podania mówią, że z pogromu ocalało cudem tylko dwóch braci Jowa – stąd nazwa Braciejowa... Co się stało z dziewczyną? Legenda mówi, że za zdradę otrzymała bochen chleba, możliwe, że została wzięta w tatarską niewolę, a może jej w ogóle nie było. Do dziś po Głodomanku – grodzie zachowała się tylko część wałów obronnych, gruz z jakiś budowli i nazewnictwo. Bije też źródło u podnóża Okopu, które miejscowa ludność nazywa GŁODOMOK.