Legenda IX


„Sabat czarownic”.


Berdech to określenie przysiółka w Braciejowej, jak zarazem nazwa dworu, którego właścicielem był hrabia Atanazy Raczyński. Mieszkańcy dworu przeżyli wiele tragicznych zawirowań w dziejach Polski. Najokrutniejsze wspomnienia wiążą się z rabacją chłopską w 1846 r , kiedy to rebelianci wtargnęli na dwór i zamordowali trzech szlachciców. Dzisiaj ludzie kojarzą Berdech z siedzibą nadleśnictwa. Z tą okolicą wiążą się jednak niesamowite opowieści o których J.I.Kraszewski pisał: „Dzieje Słowian przez długi czas okryte są nieprzebytą mgłą. Legendy jednak są kwiatem, wyrosłym na mogiłach, który przecież ma w sobie coś z ciał i ducha szczątków pokrytych nim.” Ta legenda jest takim kwiatem, który rozbudza wyobraźnię choć wydarzyło się to bardzo dawno temu to jednak drzemie w pamięci ludzi. Wróćmy więc pamięcią do czasów bardzo odległych. Przy dworze Berdech była duża stadnina konii rozległe pastwiska. Chłopi często pod osłoną nocy korzystali z pańskich łąk. Pewnego razu niedaleko na „Łysej Górze” wypasali nocą swoje bydło, gdy nagle rozległy się dziwne odgłosy, świsty i dolatywały niezrozumiałe słowa. Przerażeni uciekli do domów. Jeden z ciekawskich schował się za kopą siana nie zdając sobie sprawy co go czeka. Struchlałego, bełkoczącego ze strachu odnaleziono rankiem. Gdy nieco ochłonął z przerażeniem opowiedział zgromadzonej gawiedzi co widział i czego był świadkiem. To co mówił co mówił zapierało dech w piersiach: Otóż po ucieczce towarzyszy, na łące zebrały się czarownice, które na niej urządziły sobie zlot. Nikt nie chciał w to uwierzyć. Gdy jednak przybyli na to samo miejsce, zobaczyli, że łąka zamieniła się w ubite klepisko. Stąd wzniesienie to nazywa się „Łysą Górą”, którą odwiedzają czarownice. To tylko legenda, która nie powinna odstraszać w obecnych czasach wybierających się tam spacerowiczów.